W 1598 r. przed sądem staje niejaki
Jan van Calster oskarżony o zagryzienie na terenie Bonheiden dwójki
dzieci. Podobna sytuacja miała miejsce w 1642 i 1649 w miejscowości
Mechelen gdzie przed sądem stanęli Thomas Baetens i Augustijn de Moor.
Wyrokiem Inkwizycji za likantropię zostali skazani na śmierć, zaś ich
żony zabito jako czarownice. W 1605 r. w Księstwie Limburg niedaleko
Aachen również spalono dwóch mężczyzn, którzy przebierali się w ubrania
sporządzone z kocich futer. Trzeci został wbity na pal 5 listopada 1607
r.
W części należącej do Flamandii 5
grudnia 1608 r. oskarżono małżeństwo: Maerten i Mayken van Daele
oskarżonych o przemienienie dziecka w cielaka a następnie pożarcie go.
Wynik tego procesu nie jest po dziś dzień znany.
W czerwcu 1609 r. pochwycono w
Roermond Jana van Uffelt, którego spalono jako wilkołaka. Bardzo często
na tym terenie łączono likantropię z czarną magią, tak więc żony
rzekomych wilkołaków ginęły jako czarownice.
Interesujące fakty miały również
miejsce w latach 1652 ? 61 na południe od miasta Gent. Miejscowa ludność
pochwyciła 45 ? letniego Jana Vindevogel (mieszkańca Ooike) za
uprawianie likantropii. Wspomniany wilkołak został uduszony a następnie
spalony. W niedługim czasie spalono również osobę która przyczyniła się
do śmierci Jana.
wtorek, 24 lipca 2012
czwartek, 24 maja 2012
Proces I : Wilkołak z Poligny
" grudzień 1521r. Proces przeciwko Pierre'owi Bourgot i Michaelowi Verdung
Proces wytoczony w Polignie, we Francji, przeciwko Pierre'owi Bourgotowi i Michelowi Verdungowi jest jednym z najsłynniejszych likantropijnych procesów. Przewodniczył mu brat dominikanin Joan Bodin. Johan Wier (Weyer, Wierus; 1515-1588), obrońca czarowników, twierdził, że zeznania te były wymuszone. Jednak oskarżeni zostali skazani na stos i spaleni ku wielkiej uciesze Bodina.
Pierre zeznał, iż około dziewiętnastu lat wcześniej, w tym samym dniu, w którym odbywał się w Poligny targ, nad miasteczko nadciągnęła tak gwałtowna i szalejąca burza, że nie tylko sam targ został zniszczony, lecz także trzody, których doglądał, rozproszyły się we wszystkich kierunkach i zupełnie nie wiedział, gdzie mógłby je odnaleźć. Próbując zatem wraz z pozostałymi mieszkańcami odszukać i zebrać zagubione stada, zabłąkał się sam jeden w pewne miejsce. Tam spotkał na drodze trzech czarnych jeźdźców ubranych w czarne szaty. Ostatni z nich spytał go: "Przyjacielu, dokąd idziesz? Wydajesz się czymś mocno strapiony". "To prawda" odrzekł Pierre "a powodem jest fakt, że podczas tej szalonej i burzliwej nawałnicy owce rozpierzchły mi się to tu, to tam i zgubiły, a ponieważ nie widzę żadnej nadziei na ich odzyskanie, upadłem zupełnie na duchu". Ów jeździec zakazał mu się załamywać, obiecując, że jeśli tylko zawierzy mu i zostanie jego sługą, już nigdy więcej jego stado nie zostanie napadnięte przez wilki czy inne bestie, nie poniesie też żadnej szkody i nie zdechnie ani jedna z jego owiec. Następnie dodał, aby pozyskać jak największe zaufanie, iż znajdzie zagubione owce; poza tym obiecał, że da mu trochę pieniędzy. Pierre przystał na te warunki, przyrzekając, że powróci w to samo miejsce za cztery, pięć dni. Dlatego też podjął na nowo poszukiwania w towarzystwie wieśniaków, odnalazł stado, które tropił, i po czterech dniach powrócił w to samo miejsce, gdzie spotkał jeźdźca. Ów zapytał Pierre'a, czy zdecydował się zostać jego sługą, a kiedy ten ze swojej strony chciał wiedzieć, z kim ma do czynienia, ów odpowiedział: "Jestem sługą wielkiego szatana z Piekieł, lecz nie lękaj się tego". Tak więc Pierre ofiarował swoje usługi demonowi pod warunkiem, że dochowa on obietnicy opieki nad jego stadami i zapewni mu inne dobrodziejstwa. Jeździec zatem nakazał mu przestać wierzyć w Boga, Dziewicę Marię i wszystkich świętych, którzy zamieszkiwali raj, w chrzest i bierzmowanie. Uczyniwszy to, dał mu do ucałowania lewą dłoń, która była czarna i zimna, jak gdyby należała do umarłego. Pierre padł na kolana i odkrywszy głowę, oddał hołd Szatanowi, nazywając go swym panem. Nie powstrzymał się nawet od odmówienia wyznania wiary. W ten sposób na dwa lata oddał się w służbę diabłu i nie przestępował progu kościoła inaczej niż pod koniec mszy lub przynajmniej po błogosławieństwie wodą święconą, którą nie chciał być pokropiony. Postępować w ten sposób nakazał mu jego nauczyciel, który, pozostawiając do tej pory swe imię w ukryciu, zdradził mu je nareszcie, a brzmiało ono Moyset. W tym czasie Pierre nie był informowany, w jaki sposób mogła byc chroniona jego klacz, ale wydawało się, że diabeł wywiązuje się jedynie z zadania obrony owiec: jeżeli kiedykolwiek atakowały je wilki, to nie wyrządzały im one żadnej szkody. Z biegiem czasu, prawdę mówiąc, uwolniwszy się od zajęcia pasania owiec, Pierre z łatwością począł zaniedbywać diabelskie nakazy, uczęszczał do kościoła, odmawiał wyznanie wiary. Tak postępował przez jakieś osiem czy dziewięć lat, aż do czasu, gdy ponownie wezwany przez Michela Verdung w tym samym miejscu do posłuszeństwa wobec swojego mistrza, zgodził się na to pod jednym warunkiem: aby nauczyciel dał mu, tak jak obiecywał, pieniądze.
W tym celu spotkali się pewnego wieczora w jakimś lesie w okolicach Chastercharlon, gdzie Pierre ujrzał innych nieznajomych prowadzących tańce i włączających się w nie. Zobaczył także w czyichś rękach zieloną świecę, z której promieniowało ciemnoniebieskie światło. Wśród wielu różnych rzeczy, które przyrzekł mu Michel, znajdowała się również obietnica, iż jeżeli tylko przyłączy się do jego wiary, będzie mógł za każdym razem, kiedy tego zapragnie, biegać z niezwykłą lekkością. Pierre przystał na to jedynie pod warunkiem, że obietnice te zostaną dotrzymane i dostanie pieniądze. W przeciwnym razie, jak powiedział, pomyśli, że wszystko to jest tylko oszustwem. Michel przyrzekł, iż zatroszczy się o ogromną ilość pieniędzy dla niego. Później natarł rozebranego ze swego ubrania i nagiego Pierre'a maścią, którą przyniósł ze sobą. Wtedy Pierre stwierdził, że natychmiast przemienił się w wilka, i grozą przejął go widok jego kończyn pokrytych sierścią i zamienionych w wilcze łapy. Mimo strachu stwierdził, że biega szybciej od powiewu wiatru, czego nie mógłby dokonać bez pomocy dzieła jego mistrza, które pozwalało mu się unosić. Niedługo potem i jego mistrz poderwał się do lotu, aby dokonywać napadów, chociaż Pierre nie widział go, dopóty nie został mu przywrócony ludzki kształt. [...] Po upływie około dwóch godzin od owej metamorfozy, natarci maścią na nowo przez Michela, w mgnieniu oka powrócili do swojego dawnego kształtu. Maść otrzymali od mistrzów, czyli od Michela Guilemin i od Moyseta, mistrza Pierre'a. Gdy tylko zmęczony biegiem Pierre mógł, choć z trudem, utrzymać się na nogach, udał się wprost do swego mistrza, aby ponarzekać. Ten odpowiedział mu, iż nic się nie stało, i natychmiast zajął się jego leczeniem.
Zdarzyło się, że pewnego razu Pierre, namaszczony z rozkazu Michela i zamieniony w wilka, chwycił zębami sześcio- czy siedmioletniego chłopca, aby go zagryźć na śmierć, lecz krzyki i hałasy zmusiły go do ucieczki; wrócił do miejsca, gdzie pozostawił swój ubiór, i tam, według wskazówek Michela, odzyskał ludzki wygląd, nacierając się ziołami. Zeznał, iż razem z tymże samym Michelem nadal próbowali czynić podobne rzeczy oraz że pewnego dnia, pod postacią wilków, zabili jakąś kobietę zbierającą groch. W tymże czasie napotkawszy niespodziewanie pana de Chusnee i chcąc zabić równiez i jego, napadali na niego bez skutku wiele razy. Obydwaj zeznali, że będąc w stanie likantropii, zamordowali czteroletnią dziewczynkę oraz że pożarli ją w całości, z wyjątkiem jednego ramienia; zeznali też, iż podniebieniu Michela odpowiadało mięso, chociaż jadał je w niewielkich ilościach oraz że nie wpływało ono źle na żołądek Pierre'a, pomimo iż jadł je niemal bez przerwy. Przyznali się do poderżnięcia gardła pewnej dziewczynie, wypicia jej krwi i przegryzienia szyi; w ten sposób zamordowali swoją trzecią ofiarę, której wygłodniała paszcza Pierre'a wygryzła dziurę w brzuchu. Innym razem opowiedział Pierre o zabiciu ośmio- czy dziewięcioletniej dziewczynki w warzywniku, której Pierre przegryzł szyję. [...] Zeznał on ponadto, że zarżnął kozę na pobliskim polu należącym do Pierre'a Bongre, przegryzł jej gardło i przeciął je nożem. Michel jako wilk bywał ubrany, Pierre natomiast nagi. Do zeznania dodali również i to, że zdarzało im się również obcować z wilczycami, z niemal tak wielką pożądliwością, jak gdyby obcowali z własnymi żonami. Poza tym wyznali, że dano im proszek o kolorze popiołu, który wtarty w lewe ramię i rękę pozwalał im zniknąć, gdyby napotkali jakieś zwierzę.
I należy pamiętać, że częstokroć obaj przesłuchiwani na to samo pytanie odpowiadali w sposób pogmatwany i niezgodny ze sobą.
"
Proces wytoczony w Polignie, we Francji, przeciwko Pierre'owi Bourgotowi i Michelowi Verdungowi jest jednym z najsłynniejszych likantropijnych procesów. Przewodniczył mu brat dominikanin Joan Bodin. Johan Wier (Weyer, Wierus; 1515-1588), obrońca czarowników, twierdził, że zeznania te były wymuszone. Jednak oskarżeni zostali skazani na stos i spaleni ku wielkiej uciesze Bodina.
Pierre zeznał, iż około dziewiętnastu lat wcześniej, w tym samym dniu, w którym odbywał się w Poligny targ, nad miasteczko nadciągnęła tak gwałtowna i szalejąca burza, że nie tylko sam targ został zniszczony, lecz także trzody, których doglądał, rozproszyły się we wszystkich kierunkach i zupełnie nie wiedział, gdzie mógłby je odnaleźć. Próbując zatem wraz z pozostałymi mieszkańcami odszukać i zebrać zagubione stada, zabłąkał się sam jeden w pewne miejsce. Tam spotkał na drodze trzech czarnych jeźdźców ubranych w czarne szaty. Ostatni z nich spytał go: "Przyjacielu, dokąd idziesz? Wydajesz się czymś mocno strapiony". "To prawda" odrzekł Pierre "a powodem jest fakt, że podczas tej szalonej i burzliwej nawałnicy owce rozpierzchły mi się to tu, to tam i zgubiły, a ponieważ nie widzę żadnej nadziei na ich odzyskanie, upadłem zupełnie na duchu". Ów jeździec zakazał mu się załamywać, obiecując, że jeśli tylko zawierzy mu i zostanie jego sługą, już nigdy więcej jego stado nie zostanie napadnięte przez wilki czy inne bestie, nie poniesie też żadnej szkody i nie zdechnie ani jedna z jego owiec. Następnie dodał, aby pozyskać jak największe zaufanie, iż znajdzie zagubione owce; poza tym obiecał, że da mu trochę pieniędzy. Pierre przystał na te warunki, przyrzekając, że powróci w to samo miejsce za cztery, pięć dni. Dlatego też podjął na nowo poszukiwania w towarzystwie wieśniaków, odnalazł stado, które tropił, i po czterech dniach powrócił w to samo miejsce, gdzie spotkał jeźdźca. Ów zapytał Pierre'a, czy zdecydował się zostać jego sługą, a kiedy ten ze swojej strony chciał wiedzieć, z kim ma do czynienia, ów odpowiedział: "Jestem sługą wielkiego szatana z Piekieł, lecz nie lękaj się tego". Tak więc Pierre ofiarował swoje usługi demonowi pod warunkiem, że dochowa on obietnicy opieki nad jego stadami i zapewni mu inne dobrodziejstwa. Jeździec zatem nakazał mu przestać wierzyć w Boga, Dziewicę Marię i wszystkich świętych, którzy zamieszkiwali raj, w chrzest i bierzmowanie. Uczyniwszy to, dał mu do ucałowania lewą dłoń, która była czarna i zimna, jak gdyby należała do umarłego. Pierre padł na kolana i odkrywszy głowę, oddał hołd Szatanowi, nazywając go swym panem. Nie powstrzymał się nawet od odmówienia wyznania wiary. W ten sposób na dwa lata oddał się w służbę diabłu i nie przestępował progu kościoła inaczej niż pod koniec mszy lub przynajmniej po błogosławieństwie wodą święconą, którą nie chciał być pokropiony. Postępować w ten sposób nakazał mu jego nauczyciel, który, pozostawiając do tej pory swe imię w ukryciu, zdradził mu je nareszcie, a brzmiało ono Moyset. W tym czasie Pierre nie był informowany, w jaki sposób mogła byc chroniona jego klacz, ale wydawało się, że diabeł wywiązuje się jedynie z zadania obrony owiec: jeżeli kiedykolwiek atakowały je wilki, to nie wyrządzały im one żadnej szkody. Z biegiem czasu, prawdę mówiąc, uwolniwszy się od zajęcia pasania owiec, Pierre z łatwością począł zaniedbywać diabelskie nakazy, uczęszczał do kościoła, odmawiał wyznanie wiary. Tak postępował przez jakieś osiem czy dziewięć lat, aż do czasu, gdy ponownie wezwany przez Michela Verdung w tym samym miejscu do posłuszeństwa wobec swojego mistrza, zgodził się na to pod jednym warunkiem: aby nauczyciel dał mu, tak jak obiecywał, pieniądze.
W tym celu spotkali się pewnego wieczora w jakimś lesie w okolicach Chastercharlon, gdzie Pierre ujrzał innych nieznajomych prowadzących tańce i włączających się w nie. Zobaczył także w czyichś rękach zieloną świecę, z której promieniowało ciemnoniebieskie światło. Wśród wielu różnych rzeczy, które przyrzekł mu Michel, znajdowała się również obietnica, iż jeżeli tylko przyłączy się do jego wiary, będzie mógł za każdym razem, kiedy tego zapragnie, biegać z niezwykłą lekkością. Pierre przystał na to jedynie pod warunkiem, że obietnice te zostaną dotrzymane i dostanie pieniądze. W przeciwnym razie, jak powiedział, pomyśli, że wszystko to jest tylko oszustwem. Michel przyrzekł, iż zatroszczy się o ogromną ilość pieniędzy dla niego. Później natarł rozebranego ze swego ubrania i nagiego Pierre'a maścią, którą przyniósł ze sobą. Wtedy Pierre stwierdził, że natychmiast przemienił się w wilka, i grozą przejął go widok jego kończyn pokrytych sierścią i zamienionych w wilcze łapy. Mimo strachu stwierdził, że biega szybciej od powiewu wiatru, czego nie mógłby dokonać bez pomocy dzieła jego mistrza, które pozwalało mu się unosić. Niedługo potem i jego mistrz poderwał się do lotu, aby dokonywać napadów, chociaż Pierre nie widział go, dopóty nie został mu przywrócony ludzki kształt. [...] Po upływie około dwóch godzin od owej metamorfozy, natarci maścią na nowo przez Michela, w mgnieniu oka powrócili do swojego dawnego kształtu. Maść otrzymali od mistrzów, czyli od Michela Guilemin i od Moyseta, mistrza Pierre'a. Gdy tylko zmęczony biegiem Pierre mógł, choć z trudem, utrzymać się na nogach, udał się wprost do swego mistrza, aby ponarzekać. Ten odpowiedział mu, iż nic się nie stało, i natychmiast zajął się jego leczeniem.
Zdarzyło się, że pewnego razu Pierre, namaszczony z rozkazu Michela i zamieniony w wilka, chwycił zębami sześcio- czy siedmioletniego chłopca, aby go zagryźć na śmierć, lecz krzyki i hałasy zmusiły go do ucieczki; wrócił do miejsca, gdzie pozostawił swój ubiór, i tam, według wskazówek Michela, odzyskał ludzki wygląd, nacierając się ziołami. Zeznał, iż razem z tymże samym Michelem nadal próbowali czynić podobne rzeczy oraz że pewnego dnia, pod postacią wilków, zabili jakąś kobietę zbierającą groch. W tymże czasie napotkawszy niespodziewanie pana de Chusnee i chcąc zabić równiez i jego, napadali na niego bez skutku wiele razy. Obydwaj zeznali, że będąc w stanie likantropii, zamordowali czteroletnią dziewczynkę oraz że pożarli ją w całości, z wyjątkiem jednego ramienia; zeznali też, iż podniebieniu Michela odpowiadało mięso, chociaż jadał je w niewielkich ilościach oraz że nie wpływało ono źle na żołądek Pierre'a, pomimo iż jadł je niemal bez przerwy. Przyznali się do poderżnięcia gardła pewnej dziewczynie, wypicia jej krwi i przegryzienia szyi; w ten sposób zamordowali swoją trzecią ofiarę, której wygłodniała paszcza Pierre'a wygryzła dziurę w brzuchu. Innym razem opowiedział Pierre o zabiciu ośmio- czy dziewięcioletniej dziewczynki w warzywniku, której Pierre przegryzł szyję. [...] Zeznał on ponadto, że zarżnął kozę na pobliskim polu należącym do Pierre'a Bongre, przegryzł jej gardło i przeciął je nożem. Michel jako wilk bywał ubrany, Pierre natomiast nagi. Do zeznania dodali również i to, że zdarzało im się również obcować z wilczycami, z niemal tak wielką pożądliwością, jak gdyby obcowali z własnymi żonami. Poza tym wyznali, że dano im proszek o kolorze popiołu, który wtarty w lewe ramię i rękę pozwalał im zniknąć, gdyby napotkali jakieś zwierzę.
I należy pamiętać, że częstokroć obaj przesłuchiwani na to samo pytanie odpowiadali w sposób pogmatwany i niezgodny ze sobą.
"
Nowy temat
Od dziś będę zamieszczała wybrane procesy o wilkołactwo. Wiemy, że dawniej odbywały się one dość często, niestety nie wszystkie są opisane. Udało mi się parę z nich znaleźć i je Wam przedstawię w "Procesach"
środa, 23 maja 2012
Coś jeszcze o wilkołakach
Zdolności:
wilkołaki posiadały wiele nadnaturalnych cech, jak np. możliwość zmiany wyglądu od człowieka przez pół-człowieka pół-wilka do samego wilka, choć najczęściej mówi się o tej drugiej formie. Posiadały wielką siłę oraz zwinność. Mogły też wspinać się z zawrotną prędkością, a także wskakiwać i zeskakiwać z dużych wysokości nie robiąc sobie przy tym krzywdy. Przede wszystkim jednak doskonały węch i słuch, nawet w ludzkiej postaci. Potrafiły również widzieć w zupełnych ciemnościach. Ważną cechą wilkołaka była też jego nadzwyczajna atrakcyjność, gdy wyglądał jak człowiek, swoisty zwierzęcy magnetyzm.
Długość życia:
Są dwie wersje na temat długości życia wilkołaków. Pierwsza mówi, że wilkołaki były nieśmiertelne i zginąć mogły, podobnie jak wampiry, tylko zabite przez kogoś innego. Druga wersja jest taka, że żyły bardzo długo, ale starzały się i słabły wraz z wiekiem. Mogły dożyć kilku setek lat i wyglądać młodo, ale w końcu umierały ze starości. Jeszcze inne źródła mówiły że żyją mniej więcej tyle co zwyczajni ludzie.
Czym zabić Wilkołaka?
Powszechnie uważa się, że srebro zabija (lub ciężko rani) wilkołaka.Często też można usłyszeć, że istoty te posiadały zdolność regeneracji.Spotkałam się też z twierdzeniem, że ślina wilkołaka jest trucizną dla jego pobratymców. Dawniej istniał pogląd, że srebro przywraca wilkołakowi ludzką postać....
wilkołaki posiadały wiele nadnaturalnych cech, jak np. możliwość zmiany wyglądu od człowieka przez pół-człowieka pół-wilka do samego wilka, choć najczęściej mówi się o tej drugiej formie. Posiadały wielką siłę oraz zwinność. Mogły też wspinać się z zawrotną prędkością, a także wskakiwać i zeskakiwać z dużych wysokości nie robiąc sobie przy tym krzywdy. Przede wszystkim jednak doskonały węch i słuch, nawet w ludzkiej postaci. Potrafiły również widzieć w zupełnych ciemnościach. Ważną cechą wilkołaka była też jego nadzwyczajna atrakcyjność, gdy wyglądał jak człowiek, swoisty zwierzęcy magnetyzm.
Długość życia:
Są dwie wersje na temat długości życia wilkołaków. Pierwsza mówi, że wilkołaki były nieśmiertelne i zginąć mogły, podobnie jak wampiry, tylko zabite przez kogoś innego. Druga wersja jest taka, że żyły bardzo długo, ale starzały się i słabły wraz z wiekiem. Mogły dożyć kilku setek lat i wyglądać młodo, ale w końcu umierały ze starości. Jeszcze inne źródła mówiły że żyją mniej więcej tyle co zwyczajni ludzie.
Czym zabić Wilkołaka?
Powszechnie uważa się, że srebro zabija (lub ciężko rani) wilkołaka.Często też można usłyszeć, że istoty te posiadały zdolność regeneracji.Spotkałam się też z twierdzeniem, że ślina wilkołaka jest trucizną dla jego pobratymców. Dawniej istniał pogląd, że srebro przywraca wilkołakowi ludzką postać....
wtorek, 22 maja 2012
Filmy i książki o wilkołakach
Oto krótka lista filmów w których występują wilkołaki:
-"Wilkołak"
-"Wilk"
-"Amerykański wilkołak w Paryżu"
-"Doctor Who"- serial
-"Supernatural"-serial
I książek...
-"Harry Potter" cała saga, a w szczególności "Harry Potter i więzień Azkabanu"
-"Blask księżyca", "Cień księżyca", "Pełnia księżyca", "Nów księżyca" Rachel Hawthorne
- saga "Zmierzch"
-Rok Wilkołaka -S King
-Słupecki "Wojownicy i wikołaki" oraz "Wilkołactwo"
-Petoia "Wampiry i wilkołaki"
-Baranowski "W kręgu upiorów i wilkołaków"
-Strieber "Wilkołaki"
-Stableford "Wilkołaki z Londynu"
-"Rodzina wilkołaka" Tołstoja
-"Wilkołak"
-"Wilk"
-"Amerykański wilkołak w Paryżu"
-"Doctor Who"- serial
-"Supernatural"-serial
I książek...
-"Harry Potter" cała saga, a w szczególności "Harry Potter i więzień Azkabanu"
-"Blask księżyca", "Cień księżyca", "Pełnia księżyca", "Nów księżyca" Rachel Hawthorne
- saga "Zmierzch"
-Rok Wilkołaka -S King
-Słupecki "Wojownicy i wikołaki" oraz "Wilkołactwo"
-Petoia "Wampiry i wilkołaki"
-Baranowski "W kręgu upiorów i wilkołaków"
-Strieber "Wilkołaki"
-Stableford "Wilkołaki z Londynu"
-"Rodzina wilkołaka" Tołstoja
poniedziałek, 21 maja 2012
Kto to jest wilkołak?
W wielu mitach i legendach wilkołak to człowiek, który potrafi zamieniać się w wilka.Wierzono ,że jest groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych ponieważ atakował ich w morderczym szale. Uważano, że stać się wilkołakiem można przez ukąszenie innego osobnika lub poprzez rzucony urok czy natarciu się specjalną maścią. W XVI i XVII w. szczególnie częste były procesy o wilkołactwo. Jednym z najsłynniejszych był proces Gillesa Garniera, który w roku 1573 zamordował kilkoro dzieci w okolicach burgundzkiego miasta Dole.Schwytany mężczyzna mówił, że zawarł pakt z diabłem i dzięki specjalnemu pasowi zamienia się w wilka.Po okrutnych torturach został 18 stycznia 1574 roku spalony na stosie.
Wilkołactwo jako likantropia istnieje zupełnie realnie w psychologii. Pacjent twierdzi, że jest wilkiem i poprzez swoje "poglądy" może stać się niebezpieczny dla człowieka.
Wilkołactwo jako likantropia istnieje zupełnie realnie w psychologii. Pacjent twierdzi, że jest wilkiem i poprzez swoje "poglądy" może stać się niebezpieczny dla człowieka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)